W tym sezonie nic mnie nie zdziwi, nawet najczarniejszy scenariusz, ale i taki w którym wszystko wygrywamy też nie. Jeszcze wszystko może się wydarzyć, jednak uważam, że w tej chwili nie ma powodów do optymizmu i te wszystkie fanatyczne próby obrony van Gaala (typu Kminas, Staszek, Anielski_pyl itp.) wydają mi się groteskowe. Nie sądzę byśmy mieli powody do paniki czy opluwania van Gaala, ale z pewnością powodów do wychwalania trenera pod niebiosa także nie mamy. I nie obchodzi mnie co holender osiągnął z Barceloną, Ajaxem, czy kimkolwiek innym przeszło 10 lat temu, ani nawet nie obchodzi mnie co się wydarzyło w poprzednim sezonie, liczy się tu i teraz, a w obecnej chwili, co każdy z pewnością widzi, nie dzieje się w klubie dobrze, tak więc krytyka jest z całą pewnością jest słuszna, a wręcz wskazana. Nie może być tak, że klub przegrywa z drużynami, przynajmniej teoretycznie, z drugiego końca tabeli, a trener jest brany w obronę, czy wręcz chwalony. Wszyscy widzimy, że van Gaal nie jest bogiem piłki nożnej, że błędy popełna obecnie, tak samo jak i popełniał je w przeszłości. Niektórym, być może przyćmiły realny punkt widzenia sukcesy z poprzedniego sezonu; bardzo szczęśliwe sukcesy, dodajmy. Nie należy odbierać van Gaalowi zasług w kwestii dobrych występów drużyny z poprzedniego sezonu, jednak każdy wie, jak cienka była linia między wielkim sukcesem, a totalną katastrofą. Zbyt cienka, jak na klub o takim statusie, i za to z pewnością także należą się słowa krytyki, bo od czego są kibice, jeśli nie od wspierania swojej drużyny? Poprzez owo wspieranie rozumiem stawianie się na każdym meczu w liczebności 69 000 osób. Skoro klub ma tak ogromne wsparcie w osobach kibiców, to mają oni prawo czegoś oczekiwać w zamian, a także pełne prawo do krytyki, w przypadku gdy źle się sprawy mają. Dlaczego niektórzy próbują robić dobrą minę do złej gry? Po co udawajecie, że jest dobrze, kiedy wiecie, że powodów do radości nie ma żadnych? Pozdrawiam.
W tym sezonie nic mnie nie zdziwi, nawet najczarniejszy scenariusz, ale i taki w którym wszystko wygrywamy też nie. Jeszcze wszystko może się wydarzyć, jednak uważam, że w tej chwili nie ma powodów do optymizmu i te wszystkie fanatyczne próby obrony van Gaala (typu Kminas, Staszek, Anielski_pyl itp.) wydają mi się groteskowe. Nie sądzę byśmy mieli powody do paniki czy opluwania van Gaala, ale z pewnością powodów do wychwalania trenera pod niebiosa także nie mamy. I nie obchodzi mnie co holender osiągnął z Barceloną, Ajaxem, czy kimkolwiek innym przeszło 10 lat temu, ani nawet nie obchodzi mnie co się wydarzyło w poprzednim sezonie, liczy się tu i teraz, a w obecnej chwili, co każdy z pewnością widzi, nie dzieje się w klubie dobrze, tak więc krytyka jest z całą pewnością jest słuszna, a wręcz wskazana. Nie może być tak, że klub przegrywa z drużynami, przynajmniej teoretycznie, z drugiego końca tabeli, a trener jest brany w obronę, czy wręcz chwalony. Wszyscy widzimy, że van Gaal nie jest bogiem piłki nożnej, że błędy popełna obecnie, tak samo jak i popełniał je w przeszłości. Niektórym, być może przyćmiły realny punkt widzenia sukcesy z poprzedniego sezonu; bardzo szczęśliwe sukcesy, dodajmy. Nie należy odbierać van Gaalowi zasług w kwestii dobrych występów drużyny z poprzedniego sezonu, jednak każdy wie, jak cienka była linia między wielkim sukcesem, a totalną katastrofą. Zbyt cienka, jak na klub o takim statusie, i za to z pewnością także należą się słowa krytyki, bo od czego są kibice, jeśli nie od wspierania swojej drużyny? Poprzez owo wspieranie rozumiem stawianie się na każdym meczu w liczebności 69 000 osób. Skoro klub ma tak ogromne wsparcie w osobach kibiców, to mają oni prawo czegoś oczekiwać w zamian, a także pełne prawo do krytyki, w przypadku gdy źle się sprawy mają. Dlaczego niektórzy próbują robić dobrą minę do złej gry? Po co udawajecie, że jest dobrze, kiedy wiecie, że powodów do radości nie ma żadnych? Pozdrawiam.
26.09.2010 23:09