DieRoten.pl

FC Bayern - Eintracht Frankfurt 5:1

Raport

18.05.2019, 15:30 Bundesliga

BRAMKI

1-0 Coman 4', 1-1 Haller 50', 2-1 Alaba 53', 3-1 Sanches 58', 4-1 Ribéry 72', 5-1 Robben 78'

SKŁADY

FC Bayern : Ulreich - Kimmich, Süle, Hummels, Alaba - Thiago - Müller, Goretzka (37' Sanches) - Gnabry (67' Robben), Lewandowski, Coman (61' Ribéry)

Hoffmann – Rafinha, Boateng, Davies

Eintracht Frankfurt : Trapp - Abraham, Hasebe, Hinteregger - de Guzman (46' Haller) - da Costa, Fernandes, Gacinovic, Kostic - Rebic (64' Torro), Jovic

Rönnow - Fallette, Toure, Patiencia, Chandler

ŻÓŁTE KARTKI

Thiago, Ribéry, Hinteregger, Hasebe

CZERWONE KARTKI

brak

SĘDZIA

Sascha Stegemann

WIDOWNIA

75 000

Relacja

Bayern Monachium ma już za sobą czterdziesty ósmy oficjalny mecz w ramach sezonu 2018/19. Tym razem podopiecznym Niko Kovaca przyszło rywalizować w rozgrywkach niemieckiej Bundesligi.

Dzisiejszego późnego popołudnia drużyna rekordowego mistrza Niemiec pod wodzą Niko Kovaca w pojedynku 34. kolejki niemieckiej Bundesligi podejmowała na własnym podwórku Eintracht Frankfurt. Warto zaznaczyć, że był to zarazem dwudziesty drugi mecz FCB w rundzie wiosennej.

Ostatecznie spotkanie na wypełnionej po brzegi Allianz Arenie zakończyło się wysokim wynikiem 5:1. Bramki dla klubu ze stolicy Bawarii zdobywali kolejno Kingsley Coman, David Alaba, Renato Sanches oraz dwójka legendarnych skrzydłowych, czyli Franck Ribery oraz Arjen Robben.

Gromiąc frankfurtczyków 5:1 podopieczni Niko Kovaca sięgnęli po siódme mistrzostwo Niemiec z rzędu i 29. ogólne! Na domiar wszystkie nasz rodak – Robert Lewandowski – sięgnął po czwartą armatkę króla strzelców Bundesligi w karierze! Lepszym wynikiem może pochwalić się tylko Gerd Mueller (siedem razy). 

Podobnie jak przed starciem z „Orłami” Thomas Mueller i spółka będą mieli sporo czasu do przygotowania się do kolejnego starcia. Dokładnie w przyszłą sobotę 25 maja czeka nas wielki finał Pucharu Niemiec, w którym to zawodnicy „Dumy Bawarii” zmierzą się na Stadionie Olimpijskim w Berlinie z RB Lipsk.

Robbery zaczynają na ławce 

W porównaniu do poprzedniego meczu, kiedy to zawodnicy rekordowego mistrza Niemiec w ramach 33. kolejki niemieckiej Bundesligi zremisowali na wyjeździe w Saksonii z RB Lipsk, trener Niko Kovac zdecydował się wystawić dokładnie taki sam skład.

Poza szeroką kadrą monachijczyków na dzisiejsze starcie z Eintrachtem Frankfurt znalazł się przede wszystkim kapitan i numer jeden w bramce FCB, czyli Manuel Neuer. 33-letni golkiper powrócił ostatnio do treningów, ale jego celem jest powrót na nadchodzący wielkimi krokami finał Pucharu Niemiec w Berlinie.

Niestety to nie koniec absencji, albowiem chorwacki szkoleniowiec musiał sobie radzić dziś bez trójki środkowych pomocników, takich jak James RodriguezJavi Martinez oraz Corentin Tolisso. Na całe szczęście w wyjściowej jedenastce znalazł się Thiago, który w pod koniec ostatniego pojedynku ligowego z „Bykami” nabawił się sinika na kolanie.

Tym samym ekipa rekordowego mistrza Niemiec dzisiejsze zawody na Allianz Arenie w Monachium rozpoczęła w następującym ustawieniu:  Sven Ulreich w bramce, David AlabaMats HummelsNiklas Suele oraz Joshua Kimmich w obronie. Duet środkowych pomocnik tworzyli z kolei Thiago oraz Leon Goretzka.

Ponadto w pomocy wystąpili jeszcze tacy zawodnicy jak Kingsley ComanThomas Mueller oraz Serge Gnabry . Funkcję środkowego napastnika jak zwykle pełnił Robert Lewandowski. Na ławce rezerwowych znaleźli się z kolei: Ron-Thorben HoffmannJerome BoatengRafinhaAlphonso DaviesArjen RobbenFranck Ribery oraz Renato Sanches.

Totalna dominacja monachijczyków!

Podopieczni Niko Kovaca zaczęli z wysokiego C i bardzo szybko wypracowali sobie pierwszą okazję bramkową, lecz zabrakło szczęścia. Nabuzowani monachijczycy nie odpuszczali i raz po razie napierali na bramkę swoich rywali z Frankfurtu. Na pierwszego gola nie przyszło nam czekać zbyt długo, albowiem w 4. minucie wynik spotkania otworzył Kingsley Coman.

W akcji bramkowej na 1:0 pochwalić należy nie tylko Francuza, ale i również Roberta Lewandowskiego i Thomasa Muellera. Obaj panowie rozpoczęli akcję, zaś młody skrzydłowy z dużym spokojem wpakował piłkę do siatki golkipera SGE. Kto jednak powiedział, że jeden gol wystarczy żądnym mistrzostwa „Bawarczykom”?

Kolejne minuty przyniosły nam następne groźne ataki piłkarzy z Monachium, ale Kevin Trapp od pierwszych minut znajdował się w doskonałej dyspozycji. W 13. minucie powinno być 2:0, ale bramkarz „Orłów” popisał się świetną interwencją i zażegnał niebezpieczeństwu.

W 26. minucie starania gospodarzy zostały nagrodzone, albowiem do bramki frankfurtczyków trafił Serge Gnabry! Niestety radość sympatyków FCB nie trwała zbyt długo, gdyż po wideoweryfikacji arbiter główny nie uznał bramki, ponieważ VAR dopatrzył się pozycji spalonej Roberta Lewandowskiego.

Chwilę później podopiecznych Huettera uratowała poprzeczka... Mistrzowie Niemiec wciąż napierali na bramkę swoich przeciwników, ale przy każdej akcji po prostu brakowało szczęścia. Choć pierwsza połowa mogła zakończyć się przynajmniej wynikiem 3 lub 4:0, to ostatecznie rezultat nie uległ zmianie i obie strony udały się na przerwę.

Pożegnanie legend godne scenariusza Hollywood

Po zmianie stron gospodarze bardzo szybko dali do zrozumienia, że nie zamierzają zwalniać tempa. Mistrzowie Niemiec błyskawicznie ruszyli do ataku, jednakże to zespół prowadzony przez Huettera jako pierwszy zdobył bramkę. Zamieszanie pod polem karnym monachijczyków po rzucie rożnym wykorzystał Sebastien Haller, który pewnie wpakował piłkę do siatki.

Radość frankfurtczyków nie trwała zbyt długo, albowiem podrażnieni i żądni zwycięstwa piłkarze FCB odpowiedzieli trafieniem na 2:1 zaledwie trzy minuty później! Thomas Mueller huknął z dystansu i choć Trapp odbił jeszcze piłkę, to dopadł do niej Alaba, który z zimną krwią dokończył dzieła i strzelił do pustej bramki.

W 58. minucie było już praktycznie po meczu, kiedy to świetnym indywidualnym rajdem popisał się Renato Sanches. Portugalczyk minął obrońców gości i mimo ostrego kąta zdołał pokonać Trappa. Chwilę później na murawie zameldowali się legendarni skrzydłowi, czyli Ribery oraz Robben. Obaj panowie bardzo ciepło zostali przywitani przez kilkadziesiąt tysięcy fanów na Allianz Arenie.

Nieco ponad 10 minut po zameldowaniu się na boisku, Ribery jak za dawnych lat wpadł w pole karne, minął jak tyczki kilku rywali, po czym wykończył swoją akcję strzałem, który zamienił na bramkę. Robben nie chcąc być gorszy sześć minut później podwyższył na 5:1, po tym jak otrzymał świetne podanie od Davida Alaby. Czy można było wyobrazić sobie lepsze pożegnanie z Robbery!?

W dalszej części spotkania gospodarze mieli jeszcze kilka okazji, ale ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i gromiąc Eintracht 5:1, podopieczni Niko Kovaca zapewnili sobie siódmy tytuł mistrzowski z rzędu! Do akcji Lewy i spółka wracają już za tydzień, kiedy to przyjdzie im zagrać w finale Pucharu Niemiec z RB Lipsk.

reklama

reklama