Co ciekawe, w obronie piłkarza Bayernu stanął dyrektor zarządzający Augsburga, Michael Stroell, który w programie “Doppelpass” na antenie “Sport1” zaapelował o spokój.
REKLAMA
— Ta sytuacja wygląda brutalnie, ale kiedy widzę, że wokół Boeya rozpętuje się hejt… Tak, powinien był przeprosić od razu po zdarzeniu, ale jemu też stała się pewna krzywda.
Stroell podkreślił, że Boey patrzył wyłącznie na piłkę i nie wbiegł w rywala celowo.
— Powinniśmy wszyscy trochę ochłonąć. To też jest tylko człowiek. Powinniśmy zwolnić – apelował.
Podobne zdania był były napastnik, Kevin Kuranyi.
— Taka jest piłka. Przepraszasz i sprawa powinna być zamknięta.
Bardziej sceptyczny był ekspert SPORT1, Stefan Effenberg. Zwrócił on uwagę, że do starcia doszło w niegroźnej strefie boiska i zakwestionował sens tak ostrego wejścia.
— Czy ja w ogóle wchodzę w taki pojedynek w tamtej strefie boiska? – pytał retorycznie Effenberg.




Komentarze [10]
REKLAMA
REKLAMA