Kara od UEFA miała być dotkliwa. Suedkurve zamknięta, a najzagorzalsi fani mieli zostać w domu. Nic z tego. Ultrasi pojawiali się na spotkaniu z jasnym komunikatem. Będzie kolejna odsłona tego sporu?
Po kolejnych incydentach z pirotechniką, UEFA ukarała klub zamknięciem trybuny Suedkurve na mecz z Union Saint-Gilloise. Kara miała być dotkliwa, ale w praktyce okazała się fikcją. Nasi najzagorzalsi fani po prostu przenieśli się z dolnego sektora na górny i stamtąd prowadzili doping.
Ultrasi mieli ze sobą konkretny przekaz. Na dwóch długich transparentach można było przeczytać: „Jesteśmy tu zawsze – to my jesteśmy trybuną” oraz „Przeciwko karom zbiorowym – za żywą kulturą kibicowską”.
— Też nie jestem zwolennikiem kar zbiorowych – bo one po prostu nie działają. Plan UEFA spektakularnie spalił na panewce. Bo ten typ fanów, których właściwie nie chcieli mieć na stadionie i ukarać, i tak na nim był – powiedział w podcaście “Die Bayern-Woche” Stefan Kumberger, główny reporter “Sport1”.
Prezes “Die Roten”, Jan-Christian Dreesen, po środowym meczu nie chciał komentować sprawy. Poproszony o oświadczenie przez dziennikarza “Sport1”, odpowiedział krótko: „Dziś wolałbym nie”. Widać wyraźnie, że zarząd nie chce teraz dolewać oliwy do ognia.
Komentarze