Josip Stanišić to monachijczyk z chorwackim sercem. W rozmowie opowiada o dzieciństwie, rodzinie i drodze z lokalnego boiska na szczyt.
Josip Stanišić urodził się w Monachium, dorastał niedaleko Saebener Strasse i dziś reprezentuje barwy Bayern Monachium oraz Chorwacji. W wywiadzie dla magazynu członkowskiego „51” wrócił do swoich korzeni.
– Powiedziałbym, że jestem dobrym połączeniem (śmiech). Czuję się bardzo związany z Chorwacją poprzez moją rodzinę – powiedział Stanišić.
– Zawsze spędzałem tam wakacje. Tak jest do dziś. Kiedy tylko mam okazję, jeżdżę tam. Chorwacja jest dla mnie domem – tak jak Monachium. Urodziłem się i wychowałem tutaj, mam tu wielu przyjaciół, a teraz mam własną małą rodzinę – mówił dalej.
Dorastał w dzielnicy Perlach i stawiał pierwsze kroki w FC Perlach 1925 Muenchen.
– Czułem się tam bardzo komfortowo i miałem wspaniałe dzieciństwo. Piłka nożna odgrywała ważną rolę od najmłodszych lat. Każdą wolną chwilę spędzałem na boisku – dodał.
Rodzinne historie tylko wzmocniły jego więź z klubem.
– To prawda, mój ojciec miał okres próbny w Bayernie, miał wtedy 16 lub 17 lat. Zawsze był kibicem i często bywał na stadionie. Czasami stał godzinami na mrozie przed Allianz Arena, żeby zdobyć bilet. Kiedy Ivica Olić strzelił gola na 2:1 z Manchesterem United F.C. w 2010 roku, był na trybunach. Jest zdjęcie, na którym w tle świętuje mój tata. Zdecydowanie odziedziczyłem po nim miłość do Bayernu – podsumował Josip Stanišić.
Komentarze