Bayern Monachium rozpoczyna intensywną część jesieni. Do początku listopada Bawarczyków czeka dziewięć spotkań, rozgrywanych w rytmie co trzy dni. W takich warunkach rotacja w składzie może mieć duże znaczenie w walce o wszystkie trzy trofea.

Po przerwie reprezentacyjnej największym zmartwieniem pozostaje uraz mięśniowy Jamala Musiali. Pozostali kadrowicze wrócili jednak do Monachium bez problemów zdrowotnych, co daje Vincentowi Kompany’emu spore możliwości przy wyborze składu. Oznacza też konieczność zadbania o to, by każdy zawodnik czuł się potrzebny.

Linke: Każdy musi czuć się ważny

Thomas Linke doskonale zna zalety takiego podejścia. Były obrońca Bayernu był częścią zespołu, który w 2001 roku triumfował w Lidze Mistrzów. Ottmar Hitzfeld umiejętnie korzystał wówczas z szerokiej kadry, dając szanse kolejnym zawodnikom.

— Kiedy to działa, wszyscy są szczęśliwi i zadowoleni, a to ważne dla atmosfery wewnątrz zespołu — powiedział Linke w rozmowie z „Absolut Bayern”.

Jak wspomina były reprezentant Niemiec, Hitzfeld dobrze rozumiał, że wspólnego celu nie da się osiągnąć bez zaangażowania całej szatni.

— Wiedział, że drużyna może się zjednoczyć tylko wtedy, gdy każdy czuje się ważny i ma poczucie, że jest jej częścią. Na koniec każdy mógł powiedzieć: miałem w tym swój udział.

Napięty terminarz daje Kompany’emu okazję do regularnego korzystania z kolejnych piłkarzy. Zdaniem Linkego odpowiednie rozłożenie minut pomaga również zadbać o ich przygotowanie fizyczne.

— Jako piłkarz zawsze wolisz grać niż trenować. A dzięki rotacji można tak zarządzać obciążeniami, by nikt nie nabawił się kontuzji i by na boisku zawsze była drużyna w pełni sił.

Sekret Hitzfelda

Hitzfeld potrafił przekonać do odpoczynku nawet tak doświadczonych zawodników jak Stefan Effenberg. Dzień bez gry przedstawiał między innymi jako okazję do spędzenia dodatkowego czasu z rodziną. Linke wspomina go jako znakomitego planistę, który wiedział także, kiedy przekazywać swoje decyzje drużynie.

— Ottmar miał to wszystko w głowie, ale informował o swoich decyzjach krótko przed meczem, żeby utrzymać mobilizację. Właśnie na tym polegał jego sekret.

Nawet skład na finał Ligi Mistrzów był zaplanowany z dużym wyprzedzeniem. Hitzfeld nie dzielił jednak przy tym zespołu na pierwszą i drugą jedenastkę.

— Ottmar był pierwszym, który robił to w taki sposób. W każdej dziedzinie ktoś musi przecież przecierać szlaki — zaznaczył Linke.

56-latek bardzo wysoko ocenia również obecnego szkoleniowca Bayernu. Pracę Vincenta Kompany’ego określił jako „rewelacyjną”. Najbliższe tygodnie przyniosą Belgowi kolejne okazje do wykorzystania potencjału szerokiej kadry.

Źródło TZ
Udostępnij