Vincent Kompany po zwycięstwie 3:2 w Dortmundzie mówił o emocjach, intensywności Der Klassikera i jasnym celu: pełnym gazie do końca sezonu.
Po końcowym gwizdku na Signal Iduna Park trener Bayernu, Vincent Kompany, na moment pozwolił sobie na coś nietypowego.
– Zwykle z perspektywy odczuć prawie nigdy nie biorę udziału w tych momentach. Od razu wchodzę do środka. Zawsze witam się z kibicami, ale potem już szybko znikam. Chciałem po prostu raz zobaczyć, co przeżywają zawodnicy, co czują tam chłopcy. To jest też moment dla mnie. Czasem tak może być – powiedział Belg.
Szkoleniowiec podkreślił, że spotkanie z Borussią Dortmund było otwarte do samego końca.
– Czuło się, że Dortmund chciał wykorzystać swoje szanse. Czuliśmy to przez cały mecz. Także przy 2:2 szli dalej. To znaczy, że chcieli też koniecznie wygrać, co jest logiczne. Ale nasi chłopcy nie ustawili się po prostu tylko z tyłu. Ciągle próbowaliśmy szukać naszych momentów. To była moim zdaniem dobra reklama dla Bundesligi. Intensywność, bramki, ale też to, co emanuje od obu drużyn: ta absolutna wola, by zawsze iść do przodu i próbować wygrać mecz – dodał.
Kompany tonował jednak euforię, jakoby losy mistrzostwa były już przesądzone.
– Od poniedziałku to znowu przeszłość. Już o tym myślałem: nie mogę tu przyjść i powiedzieć, jeśli przegramy mecz, to jest tylko pięć punktów, a teraz jest jedenaście punktów, więc wszystko rozstrzygnięte. Gramy dalej. Mamy teraz 88 goli, dlaczego więc przestawać? Po prostu dalej pełny gaz – podsumował Vincent Kompany.
Komentarze