Po pierwszym meczu w Paryżu nic nie jest rozstrzygnięte. Jedno jest jednak pewne - to wtorkowe spotkanie przejdzie do historii europejskiego futbolu.
Vincent Kompany nie mógł tego wieczora poprowadzić swojej drużyny z uwagi na zawieszenie. Po spotkaniu, w rozmowie z “Prime Video” opowiadał o swoich wrażeniach.
— Gdy dwie drużyny z takim nastawieniem zaczynają mecz, to może się zdarzyć. Czułem, że taki mecz był możliwy. Normalnie gdy tracisz pięć goli na wyjeździe, to w półfinale jest po tobie. Ale my strzelamy cztery i mogliśmy oczywiście strzelić jeszcze dwa, trzy więcej w tym meczu. Tego nie można zapominać.
— To, co wiemy, to że następny mecz jest u nas w domu i musimy wygrać. A potrafimy to robić często. Dlatego z pełnym wsparciem naszych kibiców i fanów wiara jest jak najbardziej na miejscu.
To właśnie kibicem byli adresatem apelu Belga.
— Potrzebujemy naszych kibiców, potrzebujemy wsparcia. Był taki ogień przeciwko Madrycie i teraz będzie go potrzebowali nawet więcej. To jedyne, o co mogę prosić. Myślę, że chłopcy zawsze dają z siebie wszystko, a kibice to dziś widzieli. Kibice też zawsze dają z siebie wszystko dla nas. Ale potrzebujemy 75 tysięcy fanów tak zaangażowanych jak nasi kibice wyjazdowi. W przyszłym tygodniu potrzebujemy od każdego wsparcia. I to od pierwszej minuty, od rozgrzewki. Sam przyszedłbym na taki mecz, ale nie po to, żeby siedzieć cicho.
Enrique zachwycony
Spotkanie dobrze podsumował Luis Enrique, który był pod olbrzymim wrażeniem spektaklu, jaki obie drużyny zafundowały kibicom.
— To było niesamowite. To był najlepszy mecz, jaki kiedykolwiek prowadziłem. Myślę, że każdy, kto oglądał to spotkanie, dobrze się bawił.
Komentarze