24-latek trafił latem do Lipska z Burnley za 25 milionów euro. Wcześniej nie brakowało jednak doniesień łączących go z transferem do bawarskiego klubu.
Esteve został zapytany o doniesienia w ostatnim wywiadzie dla “Sport1” i nie potwierdził tych informacji, ale przywołał osobistą rozmowę z trenerem.
— Tego rzeczywiście nie wiem. Mam jednak szczególne wspomnienie z tamtego okresu i plotek o przejściu Kompany’ego do Bayernu. Pod koniec jego pracy w Burnley regularnie pojawiały się informacje, że może opuścić klub. Po naszym ostatnim meczu z Nottingham, gdy spadliśmy z ligi, zapytałem Vince’a, czy mimo spadku zostanie. Początkowo odpowiedział, że tak. Kiedy latem rozmowy z Bayernem stały się poważne, specjalnie do mnie zadzwonił, żeby mnie o tym poinformować. Z szacunku, ponieważ odbyliśmy tę rozmowę po Nottingham. Nie musiał tego robić. Tym bardziej pokazuje to jednak, jakim jest człowiekiem. Mój szacunek do niego jest ogromny.
Francuz uważa, że w Monachium Kompany ma lepsze warunki do realizowania swoich pomysłów niż w Burnley. Zwraca uwagę przede wszystkim na charakterystykę zawodników, którymi dysponuje trener.
— Już w Burnley szybko stało się dla mnie jasne, że odniesie sukces w Bayernie. Być może u nas nie miał na każdej pozycji zawodników o odpowiednim profilu, żeby perfekcyjnie realizować swoją wizję gry, tak jak może to robić teraz w Bayernie. Tam obecnie naprawdę dobrze to funkcjonuje. Do tego nadal jest bardzo młodym trenerem, który preferuje bardzo nowoczesny styl. W ogóle nie jestem zaskoczony jego sukcesami.
Esteve docenia również sposób, w jaki Kompany buduje relacje w szatni. Jego zdaniem Belg potrafi utrzymać dobry kontakt z piłkarzami, zachowując przy tym autorytet.
— Potrafi znaleźć właściwy ton. Ma bardzo dobrą relację z zawodnikami, ale jednocześnie nie jest ona zbyt bliska, żeby mogło to prowadzić do problemów. Znalazł dobrą równowagę.




Komentarze [1]
REKLAMA
REKLAMA